kinga kasperek

krytycznie o tekście

Gdy pisałam pracę licencjacką o ecriture feminine w relacji do twórczości współczesnych poetek, natknęłam się na utwór Anny Agaty Tomaszewskiej „Czas życia i czas wydawania wierszy”. Jakoś tytuł mocno mi się wkręcił i jak kompletnie nie mam pamięci do poezji, często odbija się w mojej głowie.

Więc nastał teraz czas pisania doktoratu i chwilowo zawieszam wszelkie dodatkowe działalności.  Zrezygnowałam z regularnego recenzowania dla czasopism literackich, uczestnictwa w większości konferencji, dodatkowej działalności naukowej…  Staram się trzymać najważniejszych zobowiązań: pracy i pisania doktoratu. Trochę szkoda, ale powoli odkrywam, że doba nie jest z gumy i pewne rzeczy muszą niestety poczekać na lepsze czasy. Postanowiłam więc zrezygnować i z bloga, który niestety właściwie od samego początku jest dla mnie miejscem, gdzie wpadam dopiero po wykonaniu wszystkich innych obowiązków. Niby dobrze, ale tego czasu po wykonaniu wszystkich innych obowiązków jest bardzo mało, albo muszę go poświęcić na bardziej fundamentalne sprawy. Żałuję, że nie mogę tworzyć bloga zgodnie z moimi planami, które czasem układam. Teraz brakuje mi czasu, energii, motywacji, ale jestem pewna, że kiedyś do tego wrócę. Pewnie od czasu do czasu będę pisać, czym się aktualnie zajmuję – od początku ten blog był dla mnie jakąś formą portfolio. Ale chcę zrezygnować z regularności, dopóki pochłania mnie pisanie doktoratu. Wierzę, że to zrozumiecie.

Do zobaczenia!

Monografie od jakiegoś czasu stanowią dla mnie problem. Po prostu dawno nie miałam w ręku przemyślanego zbioru tekstów, gdzie wszystkie artykuły byłyby ze sobą powiązane. Oczywiście, mogłabym teraz wymienić kilkanaście chlubnych wyjątków, za którymi często stoją duże i poważane instytucje. Jednak wraz z nową polityką akademicką, polegającą na publikowaniu niemalże wszystkich zbiorów pokonferencyjnych w postaci monografii, mamy do czynienia z zalewem książek o niczym. W takim tomach można znaleźć wiele wartościowych tekstów, jednak układ zwykle jest nieprzemyślany, każdy z autorów dyskutuje sam ze sobą w zakresie pola badawczego, w którym się specjalizuje, a jedyną formą zebrania wszystkich myśli w całość okazuje się wstęp.

Problem dotyczy również monografii z zakresu nowych mediów. Zawsze mam wrażenie, że redaktorzy gubią się w nadmiarze wątków, metodologii i problemów, wrzucając wszystko do jednego „e-worka”. W końcu internet to bardzo szerokie zjawisko, każdy jego aspekt jest interesujący i naukowcy mają szerokie pole do popisu. Jednak takie zbiory często pozbawione są konkluzji lub jasnego przesłania. Z pewną dozą nieufności sięgnęłam więc po „Przekaz digitalny”, wydany przez Universitas. Nieufność wynikała z lektury poprzednich książek wydawnictwa dotyczących internetu: „Kodu Youtube” Marty Majorek i „Literatury doby internetu” Małgorzaty Janusiewicz – lektur pamiętnych, ale niekoniecznie owocnych. Jednak redakcja Ewy Szczęsnej, teksty znanych mi już i szanowanych badaczy oraz pewna gwarancja wynikająca z finansowania przez Narodowe Centrum Nauki zachęciły mnie do sięgnięcia po nową publikację.

Najbardziej zaskakuje przemyślany układ monografii. Nie jest to bardziej lub mniej przypadkowy zbiór tekstów dotyczących głównego tematu – semiotyki i semantyki komunikacji cyfrowej – ale zaplanowane opracowanie różnych aspektów problemu. Choć semantyka i semiotyka zawężają pole badawcze, czytelnik otrzymuje klarowne i jasne kompendium wiedzy oraz zbiór krytycznych dyskusji wraz z pewną ustrukturyzowaną wizją internetu. Bardzo to odświeżające, ponieważ teksty wchodzą między sobą w dyskusję, autorzy proponują różne rozwiązania problemów, a czytelnik może poszerzyć swoją wiedzę lub zapoznać się z innym punktem widzenia.

Czytaj więcej na ArtPapier

Targi Książki z perspektywy redaktora

Targi Książki. Setki wystawców, książki w doskonałych cenach i możliwość spotkania ulubionego autora – prawdziwe święto książki. A dla redaktorów? Święto książki, czytania i dużo pracy.

Kontynuuj czytanie

Nowe horyzonty – staż naukowy za granicą

Czasem nawet miesięczny pobyt za granicą może dużo zmienić w postrzeganiu naszej codzienności. Inna kultura, język, zasady. Wciąż nie mogę ochłonąć po miesiącu stażu naukowego na Uniwersytecie w Lund. Mogłam doświadczyć kompletnie innego system studiów doktoranckich, poszerzyć horyzonty i przeprowadzić kilkanaście inspirujących rozmów. I chociaż chciałabym się tym wszystkim podzielić, wiem że nie streszczę tego wszystkiego w jednym wpisie. Dzisiaj to, co najważniejsze – warto wyjechać na studia za granicę, chociaż na krótki czas.

Kontynuuj czytanie

Leniwa lektura „Długiego popołudnia” Gilesa Watefielda

Czytam codziennie i prawie zawsze w biegu – moja praca i moje studia w zasadzie polegają na czytaniu. Zwykle korzystam z tabletu i rzucam okiem na przynajmniej kilka książek dziennie. Zawsze w pośpiechu. Dlatego czasem warto zatrzymać się przy takiej powieści jak „Długie popołudnie” Gilesa Waterfielda (2015).

Kontynuuj czytanie

Bokmassan – Targi Książki w Goteborgu

Kilkuset autorów, tysiące ludzi, setki tysięcy książek i miliony zadrukowanych stron. Największe targi książki w Szwecji – Bokmassan w Goteborgu – są ważnym wydarzeniem. Przeczytasz o nich w każdej szwedzkiej gazecie, usłyszysz w szwedzkim radio i zobaczysz relację w szwedzkiej telewizji. Ale jakie wnioski możesz wyciągnąć, jeśli nie znasz szwedzkiego?

Kontynuuj czytanie

Przyjdzie e-book i nas zje

Dwa lata temu, analizując ofertę księgarń e-bookowych i różnych usprawnień (jako abonament, kupowanie książki na strony itd.), doszłam do jakże szokujących wniosków – rynek e-booków rozwija się, a osoby za nim stojące bardzo chcą iść nam na rękę. I przekonać nas do korzystania z takiej formy literatury. Dziś jestem tego pewna.

Kontynuuj czytanie

A kto kontroluje Twoje dane?

Czasem nie zdajemy sobie sprawy z wagi naszych przywyczajeń. Np. logujemy się do sklepu internetowego za pomocą Facebooka, tworzymy dokument w Google Docs, a zdjęcia wysyłamy do znajomych Snapchatem. Ale czy zastanawiałeś się, czy czy masz kontrolę nad swoimi danymi?

Kontynuuj czytanie

Dlaczego autor nie może być produktem?

Polski światek literacki przetacza znów mała burza. Burza mało medialna (tak to już jest w światku literackim, nikt się nim nie interesuje), która spowodowała powstanie dwóch obozów. Jeden pozwala Szczepanowi Twardochowi reklamować mercedesa, inni nie. A ja mam wrażenie, że nie chodzi tu o Twardocha, mercedesa czy nawet pieniądze. Autor w Polsce nie może być produktem i produktów reklamować.

Kontynuuj czytanie

„By the Book 2015″ i rynek książki

Nie ruszając się z miejsca, możemy mieć mylne wyobrażenie o rzeczywistości. Że wszędzie jest tak samo jak u nas, albo że właśnie my jesteśmy wyjątkowi. Miałam podobnie z polskim rynkiem książki – nasze biadolenie na spadające czytelnictwo wydawało mi się bardzo typowe dla polski. Konferencja „By the Book 2015″ sprawiła, że zaczynam spoglądać na sprawę inaczej.

Kontynuuj czytanie

« Starsze posty

© 2016 kinga kasperek

Autor skórki: Anders NorenGóra ↑


Get Widget