Ridero, RW2010 czy Rozpisani? Który portal self-publishingowy wybrać? #jakwydacksiazke

Niezależny autor ma przed sobą wiele trudnych decyzji do podjęcia. Jak promować swoją książkę? Wydać ją jako e-booka czy książkę papierową? Zdecydować się na pełnym self-publishing czy skorzystać z pomocy dedykowanych portali? A jeśli skorzystać - to z którego? Podsumowuję największe wady i zalety trzech najważniejszych portali self-publishingowych: Ridero, RW2010 i Rozpisanych.pl.

Prawie przez 4 lata pracowałam w nieistniejącym już portalu self-publishingowym Wydaje.pl. Był to pierwszy i swego czasu największy portal dla niezależnych pisarzy w Polsce. Zaczynałam od biura obsługi klienta (do dziś twierdzę, że nauczyłam się tam życia i zdobyłam dużą wiedzę o potrzebach niezależnych autorów), przez koordynowanie projektów, po zarządzanie portalem na co dzień. Wydaje.pl zostało zamknięte, jednak idea self-publishingu zafascynowała mnie na tyle, że postanowiłam tej problematyce poświęcić pracę doktorską. A dziś zajmuję się m.in. wspieraniem niezależnych autorów (od doradzania – jak Monice Lis, przez pisanie recenzji wewnętrznych, po redakcje – jak w projekcie Andrzeja Tucholskiego „Umowy Śmieciowe”). Aktualnie wspieram promocyjnie i nie tylko portal Ridero i – chociaż współpracuję z wydawnictwami – self-publishing jest dla mnie wciąż bardzo ważny. Myślę, że całkiem dobrze rozgryzłam ideę self-publishingu i potrzeby niezależnych autorów. Każdy z nich potrzebuje miejsca, gdzie będzie mógł opublikować swój tekst. Dystrybucji i uczciwej umowy, dzięki której autor wciąż zarabia dużo. Wsparcia promocyjnego i redakcyjnego (chociaż takie usługi zwykle są płatne, ważne jednak, aby były). Portalu, który nie przejmuje praw majątkowych na długi okres czasu (albo wcale). Postanowiłam sprawdzić, co do zaoferowania mają trzy polskie portale self-publishingowe: Ridero, RW2010 i Rozpisani.

 

Ridero

Na pierwszy ogień trafia Ridero, czyli portal, który dobrze poznałam od środka. Pomimo mojej bardzo udanej współpracy z nimi, postaram się, żeby ocena była obiektywna i przydatna.

Ridero powstało w 2013 roku w Jekaterynburgu, w Rosji. Aktualnie prężnie działa rosyjska i polska strona, jednak serwis planuje ekspansję również na inne rynki. Za Ridero stoi Alex Kasyanenko, prywatnie fascynujący człowiek, a zawodowo wizjoner. Wymyślił system i model biznesowy, który wyróżnia Ridero spośród innych portali. Pomysł jest prosty, a zarazem nieco kosmiczny.  Skład książki w Ridero (zarówno w formacie e-bookowym, jak i do druku) jest darmowy, płacimy tylko 36 zł za pobranie plików (chociaż format EPUB3 jest zawsze darmowy). Zapytacie, co w tym prostego i kosmicznego? Otóż nie trzeba mieć żadnych umiejętności graficznych, aby książkę złożyć. Zrobi to za nas… sztuczna inteligencja, na której oparty jest system Ridero. Wklejamy nasz tekst z pliku, wybieramy jeden z kilku szablonów, a książka składa się sama. Program dzieli tekst na rozdziały, akapity, cytaty. Możemy wprowadzać zmiany i chociaż książka nigdy nie będzie złożona jak przez składacza (chociażby dlatego, że nie możemy modyfikować szablonu), jest to świetne rozwiązanie dla tych, którzy składać nie potrafią lub nie chcą dużo za to płacić. Dodatkowo Ridero oferuje szeroką dystrybucję do ponad 200 księgarni (bezpłatną, nie pobierają prowizji), darmowy szablon okładki (który możemy modyfikować), sprzedaż bezpośrednio przez stronę Ridero i płatne usługi (korekta, indywidualny projekt okładki, usługi promocyjne). Oferta usług płatnych wciąż się poszerza. Ridero jest wygodnym narzędziem dla self-publisherów i co ważne, na etapie składu nie są podpisywane żadne umowy. Gdy zdecydujemy się na dystrybucję, portal spisuje umowę licencyjną niewyłączną (a właściwie wyklikujemy ją w systemie), gdzie zgadzamy się na przekazanie części praw. Książkę jednak zawsze można rozpowszechniać też w innych serwisach. Korzystając z usług Ridero nie musimy również publikować książki w serwisie.

Plusy:

  1. szybki, prosty i bezpłatny program do składu
  2. darmowa i szeroka dystrybucja
  3. szereg płatnych i bezpłatnych usług
  4. innowacyjność
  5. przejrzysta strona i opis usług
  6. tani druk, dostępny od 1 egzemplarza

Minusy:

  1. brak rozbudowanej społeczności
  2. skład przez system raczej zawsze będzie bardziej prosty, niż wyrafinowany
  3. self-publisher musi wiedzieć czego chce, aby skorzystać z narzędzi (jednak nie wszyscy początkujący autorzy wiedzą
  4. dlaczego lepiej wybrać indywidualny projekt okładki niż gotową z szablonu)

RW2010

RW2010 powstało w 2011 roku i ma długą tradycję, co cenię i szanuję. Za serwisem stoi Maciej Ślużyński, który aktywnie promuje self-publishing w Polsce, sam zaś jest autorem wielu publikacji. RW2010 składa się z trzech elementów: serwisu self-publishingowego (gdzie każdy może opublikować swoją książkę w formie e-bookowej), Oficyny Wydawniczej RW2010 (która działa jak wydawnictwo e-bookowe) oraz wydawnictwa Sumptibus (wydającego książki również w wersji papierowej). Publikacja e-booka w serwisie jest całkowicie bezpłatna (gdy publikujemy samodzielnie, nie podpisujemy umowy na wyłączność), jednak portal świadczy również płatne usługi, takie jak skład i projektowanie okładki. Gdy książka jest interesująca, możliwe jest podpisanie umowy z Oficyną – wówczas wydawnictwo pokrywa koszty przygotowania książki i gwarantuje redakcję, korektę, skład, łamanie, projekt okładki, konwersję i dystrybucję do wszystkich księgarni internetowych. Najlepiej sprzedające się e-booki, wydane w Oficynie, są drukowane i dystrybuowane w ramach Sumptibusa. RW2010 jest firmą rodzinną, działającą bez dotacji, czy dużych inwestorów. Stoją za nią osoby z pasją, a projekt ma wielu zwolenników. Tutaj istotniejsza jest misja (promocja twórczości młodych autorów), niż bilans zysków i strat. Mnie takie rodzinne historie biznesowe zawsze bardzo pociągają i widać, że właściciele działają z powodu pasji i miłości do książek. W RW2010 można znaleźć wiele wartościowych publikacji, w tym ważnych dla polskiego rynku self-publisherów (na przykład Aleksandra Sowy). W ramach działalności publikowany jest bezpłatny magazyn „Świt ebooków” dla self-publisherów, cyklicznie również wydawane są antologie, które na pewno pomagają zaistnieć mniej popularnym autorom.

Plusy:

  1. serwis z tradycją
  2. rozpoznawalny wśród self-publisherów, duża społeczność
  3. ścieżka kariery – od bezpłatnej publikacji do wydania książki w wydawnictwie
  4. bezpłatne wydanie książki i szereg płatnych usług

Minusy:

  1. przestarzała i niejasna strona
  2. niejasny opis ścieżki kariery
  3. mały wybór płatnych usług (np. promocji)

Rozpisani.pl

Właścicielem portalu jest Grupa PWN, posiadająca w swoim portfolio wydawnictwa naukowe i słownikowe. Mam wrażenie, że PWN chciało spróbować self-publishingu, a skończyło z portalem oferującym bardzo bogatą listę usług. I nic więcej. Na stronie głównej możemy poczytać o success story autorów (w tym celebrytów i profesjonalistów), jednak dalej czeka nas po prostu kalkulator z usługami. Rozpisani.pl oferują bardzo szeroką dystrybucję, jednak zabrakło tutaj haczyka. Nie ma ani innowacji (jak w wypadku Ridero), ani ścieżki wydawniczej (RW2010). Po prostu usługi, z których skorzystać może każdy niezależny autor, bez podpisywania umowy licencyjnej. Myślę, że skoro stoi za nimi PWN, możemy liczyć na dobrą jakość (zapewne książki drukowane są w ich drukarniach), portal jest aktywny i wielu autorów zamieszcza tam swoje teksty. Jednak czegoś tutaj mi zabrakło – pomysłu, nowego rozwiązania.

Plusy:

  1. szeroki wachlarz usług
  2. Grupa PWN (gwarantująca jakość)

Minusy:

  1. niejasna strona (bardzo dużo informacji na jednej stronie, można się pogubić)
  2. brak innowacyjności

A jakie są Wasze doświadczenia z portalami self-publishingowymi? Czy wydawaliście już książkę samodzielnie? A może się do tego przymierzacie? Piszcie w komentarzach!

 

  • Maciej Ślużyński

    W imieniu serwisu rw2010.pl dziękuję za miłe słowa.

  • Tomasz Węcki

    Warto byłoby też porównać cennik. Rozpisani zaliczyliby, niestety, kolejny minus.

    • Szczerze mówiąc częściowo porównywałam, ale z powodu tego, że wycena wielu usług jest indywidualna (jak np. skład), zrezygnowałam. Znając jednak ceny rynkowe, faktycznie propozycja Rozpisani.pl wydała mi się droga.

  • Roksana

    U mnie rozpisani.pl się nie sprawdzili, za wydruk 1000 egzemplarzy wyszłoby okolo 20 tys zł a w drukarni (o normalnych cenach) wyszłoby ok. 10 000 zl ( z najdroższymi usługami). Oczywiście, drukarnia nie gwarantuje dystrybucji, ale to jednak duża różnica..

    • Dystrybuować książkę papierową w takiej sytuacji można też na własną rękę, jednak wymaga jest działalność… Bardzo wysoka cena, potwierdzam. A jak wypadają inne usługi?

  • Władysław Zdanowicz

    Jestem niezależnym autorem i wydawcą w jednym. Gwoli wyjaśnienia dla swoich potrzeb założyłem jednoosobowe wydawnictwo i nie narzekam – choć cały czas walczę aby redakcja i korekta była lepsza. Powód byłem jeden – nie mogłem się dogadać z wydawcami, a oferty rozpisanych, ridero i im podobnych jakoś mnie nie przekonały, poza tym ja zaczynał w roku 2006 a wtedy większość z nich nie istniała. Sam robię skład, korzystam z pracy grafika i ma sporo pojęcia jak to wszystko funkcjonuje [ z tym, że mam swoje doświadczenie o rynku Autorsko-Wydawniczo-Księgarnianym. ]. Czego w tym wszystkim brakuje? Kontaktu z mediami i właściwego PR, bo wszyscy chcą dużych pieniędzy a mają gdzieś oceny książek, liczy się dla nich wyłącznie kasa, jaką mogę na tym zgarnąć.
    Z poważaniem
    Władysław Zdanowicz
    http://www.misjonarzezdywanowa.pl
    http://www.wladyslaw-zdanowicz.com.pl

    • Panie Władysławie, dziękuję za komentarz. Wiem, że jest Pan jedynym z weteranów self-publishingu w Polsce. Autorzy, którzy wiedzą jak zaplanować proces wydawniczy i znają się na PRze moim zdaniem nie potrzebują portali wcale. I zgadzam się, że PR (chociaż niektóre serwisy go proponują, oczywiście płatnie) jest piętą achillesową takiego rozwiązania.

    • Władysław Zdanowicz

      Pierwszym był pan Sowa i trzeba mu to oddać…

Zapisz się!

Chcę być informowany/a o zbliżających się wydarzeniach organizowanych przez Kingę Kasperek

FreshMail.pl