Nadchodzi taki moment w życiu każdego polonisty, niezależnie od tego czy wolisz Witkacego od Chomskiego albo Klemensiewicza od Morsztyna, gdy ktoś poprosi cię o “poprawienie przecinków”. Niewinny wieczór z literówkami zmienia się w noce z “wielką grzywką”, odkształconą od podpierania czoła. Ja już walczę od tygodnia.

Prace redakcyjne bardzo lubię, chociaż zawsze pokornie wiem, że są lepsi, uważniej śledzący wszelki nowelizacje i zmiany językowe, chętniej rozmyślający o imiesłowach. W pracy z książkami stanowczo wolę inne rzeczy, np. opowiadanie promocyjnych historii i koordynowanie całego procesu od pliku DOC do książki papierowej/elektronicznej. Ale redagować wciąż lubię, a największą frajdę sprawia mi sprawdzanie tekstów znajomych. Ten moment, gdy mogę pozwolić sobie na więcej, skomentować coś więcej niż szyk zdania lub zaproponować lepsze rozwiązanie fabularne/inne konteksty.

laptop

Ciężka praca z hamaka ^^

Od tygodnia sprawdzam książkę znajomego. No właśnie, od tygodnia. Bardziej doświadczony redaktor pewnie wykonałby pracę w pięć dni, a ja jestem dopiero w połowie. Strasznie się ślimaczę, bo i jednak większość dnia zajmuje mi praca zawodowa, a nad tekstem siedzę wieczorami. Ale co to są za przyjemne wieczory! Można włożyć okulary, nakreślać zmiany w tekście i oceniać zdania, bohaterów, podsuwać swoje propozycje, komentować. Czuję się trochę jak jakbym na bieżąco rozmawiała z autorem nad każdym zdaniem i współtworzyła z nim książkę. Dodając swoje trzy grosze, psując i marudząc, kierując się przede wszystkim dobrem potencjalnego czytelnika.

Dobry redaktor potrafi nawet z kompletnego gniota zrobić całkiem czytalny tekst. Dobry redaktor czasem zna tekst lepiej, niż autor. Dobry redaktor czasem budzi się w nocy, myśląc o błędzie, który przeoczył. Zostaje w cieniu, cały splendor spada na autora. Kochajcie redaktorów, szczególnie swoich, a ja wracam do poprawiania, skreślania i dopisywania.

Zapisz się!

Chcę być informowany/a o zbliżających się wydarzeniach organizowanych przez Kingę Kasperek

FreshMail.pl