Dawno, dawno temu, gdy na moim fanpage’u było tylko 500 lajków, ogłosiłam konkurs. A w ramach tego konkursu zdeklarowałam się zrecenzować książkę. Trafiło na moją znajomą ze studiów doktoranckich – Katarzynę Szkaradnik. Znając jej świetne teksty naukowe i referaty, byłam szczerze zaskoczona, że jest również autorką prozy, w dodatku dla młodzieży. A teraz, z prawie rocznym poślizgiem, recenzja pojawia się na blogu.

„Ławeczka na wprost Czantorii. Baśń prawdziwa” opowiada o nastoletniej Zuzi, uczennicy gimnazjum. Dziewczyna mieszka w Ustroniu, a przed problemami ucieka na tytułową ławeczkę pod Czantorią. A jest przed czym uciekać – wychowuje się w niepełnej (chociaż kochającej) rodzinie, jej matka ciężko pracuje na roli, jednak pieniędzy wystarcza jedynie na podstawowe rzeczy. W szkole inne dziewczyny ciągle dokuczają Zuzi ze względu na jej status materialny, a dom rodzinny bohaterki prawdopodobnie zostanie zajęty przez chciwego sąsiada. Poza tym wszystkim Zuzia musi zajmować się rodzeństwem, pomagać w domu, a jednak wciąż udaje się jej być najlepszą uczennicą. Jedynym wytchnieniem dziewczyny jest pobyt na ławeczce, na której prowadzi długie i filozoficzne dysputy z tajemniczym starszym, panem.

Czytelnik może więc obserwować dzielną i przytłoczoną (czasem zbyt dzielną i zbyt przytłoczoną) trudami życia dziewczynę w okresie największej transgresji – dorastania. Zuzia musi po kolei mierzyć się z kolejnymi wyzwaniami, typowymi dla literatury tego typu (startowanie w konkursie, pierwsza miłość, konflikt z rówieśnikami, zwiększająca się odpowiedzialność za rodzinę, itd.). Efektem jest przesłanie, że warto być wiernym sobie, a od pieniędzy ważniejsza jest prawda i uczciwość.

 

I przyznam, że mam z „Ławeczką” pewien problem. Jako nowelka nie ma w sobie nic odkrywczego i raczej realizuje schematy konwencji. Książka została jednak wydana w 2007 roku, przed boomem na young adult, więc jestem w stanie taki stan rzeczy zrozumieć. Jednak zastanawia mnie pewna naiwność – bohaterka jest niemalże kryształowo czysta, przytłoczona wszystkimi nieszczęściami świata, z których wychodzi z podniesioną głową. Przeżywa intensywnie wszystkie porażki i w międzyczasie wygłasza patetyczne monologi. Jest przez to niewiarygodna, oddalona od życia i zachowań współczesnej młodzieży. Mam wrażenie, że autorka raczej kierowała się potrzebą przekazania (słusznego) przesłania, niż realistycznym opisaniem przeżyć nastoletniej Zuzi, w nowelce z uporem upupiająco nazywana „dziewczynką”. Co jest dość symptomatyczne – Zuzia ma zostać dzielną dziewczynką, wierną sobie i tradycyjnym wartościom, nie zaś bohaterką faktycznie stającą przed trudnymi wyborami, rozedrganą i w konflikcie. W związku z tym książce blisko jest do pozytywistycznych noweli z przesłaniem i wszelkich umoralniających komunałek, bo od samej warstwy powieściowej i przyjemności czytelnika ważniejsza jest pewna polityka. I nie potępiam takiego zachowania, tym bardziej, że książka została wydana z ramienia Galerii “Na Gojach” (zastanawiający jest dla mnie brak nazwy wydawnictwa oraz redaktora – czyżby self-publishing?), realizując zapewne odpowiednie cele. Dobrze opowiada o ustrońskich tradycjach, pokazuje świetnie gwarę oraz większy konflikt tzw. uczciwych, prostych ludzi wiernych tradycji i nowego, kapitalistycznego świata, który tę tradycję chce zniszczyć. Dlatego tak ważną postacią jest tajemniczy staruszek, który niczym archetypiczny król gór, przekazuje Zuzi proste, filozoficzne prawdy o świecie, zakorzenione w antycznej tradycji. Wybór między tradycją a kapitalizmem (uosabianym przez dokuczającą protagonistce koleżankę ze szkoły, która już po prostu reprezentuje typ, a nie bohaterkę z krwi i kości – ładna, głupia i zepsuta) jest prosty. „Ławeczka” przydaje wartości lokalności, wartościom z pozoru nieatrakcyjnym i codzienności. Na pewno może zagościć na liście książek opisujących Ustroń, wraz z miejscowymi tradycjami. Jest dobrym moralitetem, jednak wątpię (jak w wypadku każdych moralitetów), czy grupa docelowa, czyli młodzież będzie w stanie w niego uwierzyć.

Katarzyna Szkaradnik: “Ławeczka na wprost Czantorii. Baśń prawdziwa” Ustroń 2007.

 

Zapisz się!

Chcę być informowany/a o zbliżających się wydarzeniach organizowanych przez Kingę Kasperek

FreshMail.pl