Do przeczytania tej książki intensywnie zachęcała mnie przyjaciółka. Miała w oczach lekką obsesję, więc ze strachu wzięłam. “Lean-in. Włącz się do gry. Kobiety, praca i chęć przywództwa” Sheryl Sandberg miała mnie odfeminizować i sprawić, że inaczej spojrzę na kobiety w biznesie. Defeminizacja trochę nie wyszła, ale dołączyłam do fanek Sandberg.

Sandberg jest prezeską Facebooka, pracowała w Google i ciągle pojawia się w rankingach wpływowych kobiet. Liczyłam trochę na ciepłe kluchy i lanie wody w stylu: możesz być kim zechcesz, pokochaj siebie itd. I trochę tak jest, ale Sandberg pomiędzy afirmacjami kładzie nacisk na twarde statystyki, doświadczenie i poczucie humoru. Z gracją opisuje swoją drogą zawodową, walkę z wykluczeniem ze względu na płeć w biznesie i drogę do sukcesu.

lean-in_custom-575cb1cc7e2e0e704abfffbc2a0ce498dafad0f8-s2-c85

A mówi i pisze zaskakujące rzeczy. Po pierwsze, zachęca kobiety do przywództwa punktując wszystkie normy kulturowe, które je od niego odciągają. Po drugie, uprawia trochę coaching, pisząc o powodach, z powodu których kobiety nie decydują się na zrobienie kariery. Gani środowisko biznesowe, zachęca do zmian. Ale po trzecie, pisze, że kobieta może mieć szczęśliwą rodzinę i karierę, w momencie, gdy… pomoże jej mąż. Tak, tak, ale tą pomoc Sandberg rozumie dość przewrotnie. Jej główny postulat sprowadza się do równego dzielenia obowiązków pracowniczych oraz domowych przez kobiety i mężczyzn. Czyli: kobiety do karier, mężczyźni do prania, każdy daje na tych płaszczyznach z siebie wszystko i wszyscy będą szczęśliwi.

Rozwiązanie jest banalnie proste w teorii, jednak po przeczytaniu “Lean-in” widać, że wykluczenie kobiet w biznesie to temat dość złożony. Zaczynając od socjalizacji do stereotypowych ról płciowych, po trudność w pogodzeniu macierzyństwa z pracą, kończąc na dyskryminacjach w miejscu pracy. Daleko jej jednak do moralizowania, Sandberg woli postawić czytelnika przez rzetelnie przygotowanym researchem.

Spodobało mi się przytoczone wyniki badania Franka Flynn. Osoby biorące w nim udział dostały dwa, identyczne kwestionariusze z CV jednej osoby. Jedna aplikacja była podpisana imieniem Heidi druga zaś Howard. Badani uznali Heidi za mniej profesjonalną i kompetentną na aplikowane stanowisko. Sandberg rozprawia się w książce z trudnymi zagadnieniami: sukcesem kobiet i idącą za nim niechęcią, kobiecym szowinizmem i nieumiejętnym planowaniem swojej kariery. Za każdym jednak zarzutem stoją fakty (jak w wypadku badania Hedi/Howard) i proponowane rozwiązania.

janek koza

 

Janek Koza

Odefeminizowana się nie czuje, ponieważ Sandberg jest stuprocentową feministką. Daleka jest od parytetów i wydłużania urlopów macierzyńskich, ponieważ proponuje inne rozwiązania (kobiety powinny same dbać o karierę, zachęcane przez resztę współpracowników i wyżej postawione osoby, zaś zamiast dłuższych urlopów proponuje płatną opiekę nad dzieckiem). Jednak nie ma jednego feminizmu, wolę raczej myśleć o feminizmach. Różnych, czasem sprzecznych teoriach, które mają jeden cel – po prostu sprawiedliwość. W miejscu pracy, i w domu. I nie chodzi też, że Sandberg zagania wszystkie kobiety do pracy – wielokrotnie chwali i wspiera kobiety pozostające w domu, jednak swoją książką próbuje udowodnić, że nie trzeba wybierać pomiędzy pracą a karierą. Wystarczy dobry plan, zaangażowany partner i trochę wiary w siebie. “Lean-in” to fajna pozycja z pozytywnym przesłaniem. Taki trochę amerykański poradnik pozytywnego myślenia, pozbawiony banalności. Będę go polecać wszystkim pracującym dziewczynom i niezmywającym chłopakom ^_^

I zabawny cytat na koniec:

 Nie dziwią więc słowa profesor Rosabet Moss Katner z Harvard Buisness School, która zapytana podczas konferencji, co mężczyźni mogą zrobić, żeby przyspieszyć awans kobiet na wysokich stanowiskach, odpowiedziała: “Pranie”.