Dwa dni temu pojawił się news o książkach laureatów (i nominowanych do) Nike. W dyskoncie, obok oliwek, pasty z łososia i sera mają pojawić się książki: Joanny Bator, Ignacego Karpowicza, Jerzego Pilcha i innych, którzy ze statuetką mieli do czynienia (bądź chcieli mieć). Już widzę oburzone tłumy czytelników, bojkotujących akcję.

Bo w Polskiej kulturze jakoś się przyjęło, że czytać wypada wyłącznie książki papierowe (bo ebooki nie pachną), w jesienne wieczory i pod kocykiem. Obwąchana książka, wystawiana po lekturze na półce, zasługuje przecież na specjalne traktowanie. Czytać wypada polskich wieszczy romantycznych, no ewentualnie Sienkiewicza. Szkoda, że ich nie czytają nawet uczniowie (o dorosłych nie mówiąc), ale w Polsce mamy do czynienia z etosem Książki. No i tę Książkę należy odpowiednio szanować. Podziwiać na księgarskich wystawach, cenić, a na pewno nie kupować. Bo Książka zasługuje na specjalne traktowanie.


Mnie tam strasznie ucieszyły książki w Biedrze. Tak, wiem, utowarowienie literatury i inne przekleństwa, ale kto nie skusiłby się na laureata Nike za mniej niż 30 złotych? Średnia cena nowości (według “Rynku książki w Polsce 2013. Wydawnictwa” Gołębiewskiego i Waszczyka) to około 40 złotych. Biedra nie dość, że oferuje nam niezłą cenę, dodatkowo wpłynie na popularność autorów. Średni nakład wynosi maks 3 tysiące egzemplarzy, książki sprzedane w dyskoncie mogą liczyć na dodatkowe 3.  Nagroda Nike jest elitarna – pomimo prób nagłaśniania, gali w telewizji itd. Większość Polaków nie sięga po wyróżnione książki, a taka promocja obok śledzia i ogóra kiszonego może jednak pozytywnie wpłynąć na rozpoznawalność pisarzy oraz ich tekstów. Może pani Stasia zakocha się w powieści Bator, a pan Zenek pośmieje z anegdot pilchowego narratora?


Nie widzę powodów, dla których mielibyśmy zamykać literaturę artystyczną w intelektualnym getcie. Nie widzę powodów, dla których mielibyśmy traktować książkę inaczej niż towar. Nie widzę też powodów, dla których nie mielibyśmy sprzedawać w Biedrze albumów np. z muzyką Mozarta lub Leszka Możdżera. O ile będą w dobrej cenie. Na tych nieco przaśnych zabiegach może skorzystać tylko sztuka. I czytelnik. Ej, w końcu książki za mniej niż 30 złotych! Rozchmurzmy się i przestańmy spinać – to w końcu jeden z nowych sposobów na promocję literatury, o których myśleli w trakcie bezsennych nocy wydawcy, pisarze i krytycy. W dodatku w bardzo polskim stylu, z kapustą i grochem w tle.

Zapisz się!

Chcę być informowany/a o zbliżających się wydarzeniach organizowanych przez Kingę Kasperek

FreshMail.pl