Kinga, self-publishing i warsztaty

Kilka dni temu ruszyły pierwsze zapisy na moje warsztaty online z samodzielnego wydawania książki – „Wydaj swoją książkę”. Dzisiaj chciałam Wam opowiedzieć, jak narodził się ten pomysł.

Self-publishing

Wyobraź sobie autora, który właśnie skończył pisać swoją pierwszą książkę i zastanawia się jak ją wydać. Wysłał propozycje do wydawnictw, ale przedstawione przez domy wydawnicze rozwiązania okazały się mało interesujące. Albo musi do książki dopłacić, albo zaoferowano mu kiepskie warunki. Potencjalny zysk raczej nie będzie wysoki, redakcja chce dużo w książce pozmieniać, a datę wydania zaplanowano na kolejny rok. Kiedyś nasz autor miał przed sobą dwa rozwiązania: schować tekst do szuflady lub zgodzić się na propozycje wydawców. Ale gdzieś w latach 90 zaczęło powoli kiełkować zjawisko, zwane dziś self-publishingiem. Dzięki rozwojowi internetu wydawanie książek stało się o wiele prostsze: proces wydawniczy jest szybszy i łatwiejszy do opanowania dla laika, wymaga mniejszego nakładu pracy, a książką można podzielić się szybko i łatwo na wielu portalach lub własnej stronie internetowej. Jako obserwatorzy zaczęliśmy słyszeć o kolejnych sukcesach self-publisherów i coraz więcej autorów zaczęło decydować się na takie rozwiązanie. Jednak samodzielne wydanie książki – pomysł zbudowany na idei nieograniczonej wolności i decyzyjności – ma jeden haczyk. Możesz wydać wszystko co chcesz i jak chcesz, ale pewne zasady są bez zmian. Książka musi mieć redakcję, korektę, okładkę, dobry skład, dystrybucję i promocję. Sukces jest możliwy, gdy autor pozna zasady wydawania tekstu. I w tym momencie pojawiam się ja – wsparcie dla niezależnego autora. Osoba, która posiada niezbędną wiedzę, z chęcią dostosuje ją do konkretnego przypadku (potrzeb autora i jego książki) i z przyjemnością się tą wiedzą podzieli.

Jak się zaczęło?

Jak w dobrych komediach romantycznych – kompletnie przez przypadek. Szukałam nowych możliwości rozwoju i zaczęłam pracę w katowickim serwisie dla self-publisherów Wydaje.pl. Idea była wtedy nowa i kompletnie nieznana, jednak ten mały start-up umożliwił tysiącom autorów wydanie własnej książki. Zakochałam się. Zawsze byłam trochę buntowniczką, dlatego wizja, gdzie odrzucamy instytucje wydawnictwa, pozwalamy wydać autorom co chcą i jak chcą, bardzo do mnie przemawiała. Szybko odkryłam, że jednak bardziej kręci mnie wspieranie niezależnych autorów, niż samodzielne wydawanie moich tekstów. Latami odpowiadałam na pytania, poznawałam potrzeby self-publisherów i starałam się na nie reagować. W Wydaje.pl wydaliśmy pierwszą książkę Tomka Tomczyka („Bloger”), publikowaliśmy teksty Aleksandra Sowy i wielu innych, mniej znanych, ale ważnych autorów. Jakiś czas później połączyłam tę miłość z pasją naukową. W ramach pracy nad doktoratem chciałam zrozumieć dlaczego self-publishing działa, jaka jest dynamika komunikacji literackiej w ramach zjawiska i co zmienia w naszym rozumieniu literatury.

Serwis został zamknięty, rozprawa ukończona, a w międzyczasie współpracowałam z kilkoma wydawnictwami. To, czego mi brakowało, można było prosto zdefiniować – wolności. Wolności dla autorów, którzy decydują samodzielnie o swojej książce. W międzyczasie pisałam teksty o self-publishingu (do czasopism naukowych, na bloga i w innych miejscach), prowadziłam warsztaty poświęcone zjawisku (dla bibliotek, Uniwersytetu Śląskiego, fundacji i innych) oraz uczyłam studentów, że poza wydaniem książki w wydawnictwie jest alternatywa. Od listopada zeszłego roku prowadzę konsultacje dla niezależnych autorów, wspieram różne projekty jako redaktor i „osoba od wydawania” (jak „Umowy Śmieciowe” Andrzeja Tucholskiego lub „Koniec świata” Moniki Lis). Współpracuję też z międzynarodowym serwisem self-publishingowym Ridero. Prowadzę grupę na Facebooku zrzeszającą niezależnych pisarzy, gdzie żywo dyskutujemy o strategiach wydawniczych i gdzie codziennie odpowiadam na ich pytania. A 30 września na TEDxKatowice będę opowiadać… też o self-publshingu.

I wiecie co? Kocham self-publishing bardziej i bardziej. A z drugiej strony widzę, że niezależny autor, gdy zdecyduje się na taki sposób wydania, natrafia na mur. Złożony z pytań, wątpliwości, niepewności. Nie każdy autor decydujący się na wydanie książki musi wszystko wiedzieć (jaki papier wybrać, jak znaleźć redaktora – i po co ten redaktor, gdzie opublikować książkę, jaka powinna być jej cena, itd.). I nie zawsze takie informacje można łatwo w internecie znaleźć. Dlatego zapraszam Was na mój warsztat online.

Warsztaty

Na tej stronie dowiecie się najważniejszych rzeczy na temat warsztatów.

Nie będę powtarzać informacji, bo sama tego nie lubię. Jednak chciałam napisać Wam, że wierzę, iż są potrzebne. Ba, jestem pewna, bo tak wynika i z mojego doświadczenia, i badań, i przeprowadzonych setek rozmów z niezależnymi pisarzami. Wierzę, że każdy self-publisher potrzebuje zewnętrzego wsparcia, kogoś kto zna się na wydawaniu, bo przez jego ręce przeszło kilkaset książek. Kogoś, kto zna i rozumie jego potrzeby i odpowie na wszystkie, dziwne pytania. Kto pomoże skonstruować dobry plan działania, skrojony na miarę jego potrzeb. I każdy niezależny pisarz potrzebuje też grupy – osób, z którymi może wymienić się informacjami, doświadczeniami, wspólnie cieszyć się i biadolić. Dlatego w tym warsztacie online daje Wam wszystko, co najlepsze. Od siebie i z głębi serca. Bo wierzę, że pomoże Wam wspaniale wydać Wasze wspaniałe książki.

 

Jeśli jesteście zainteresowani – piszcie na czesc@kingakasperek.pl

Warsztaty “Wydaj swoją książkę”

 

ZapiszZapisz

ZapiszZapisz

  • Ciekaw jestem, jak kształtuje się popyt na tego typu wiedzę. Zamierzasz po zakończeniu projektu opublikować jakieś dane statystyczne, czy trzeba będzie się uśmiechnąć na priv? 😉

    • Mogłabym po roku, czyli w listopadzie o tym powiedzieć. Bo zainteresowanie wiedzą jest duże, co widzę po grupie, konsultacjach i indywidualnych projektach. A na kurs są wstępnie 2 rezerwacje. Ale sama jestem ciekawa, może takie podsumowanie byłoby fajne też dla innych 🙂

      • Maciej Lewandowski

        Co do kursu – wydaje mi się, że biorąc pod uwagę ilość informacji bezpłatnych dostępnych w Internecie oraz średnia cenie kursów wideo, cena wydaja się cokolwiek przesadzona…

        • Maciej, dzięki za troskę. Kurs już się odbył i było więcej chętnych, niż miejsc. A po kursie zrobiłam ankietę – część uczestniczek byłaby w stanie zapłacić więcej, po poznaniu wartości, jaką otrzymała w ramach kursu. Pewnie, jest dużo informacji w sieci. Jednak nie był to kurs wideo (cokolwiek to znaczy), ale dostosowany do uczestników kurs online, z przestrzenią na interakcję i rozwiązywanie ich indywidualnych problemów. Gdyby uczestnicy chcieli uzyskać podobny efekt w trakcie współpracy indywidualnej, koszt byłyby o wiele wyższy. Gdybym projektowała taki kurs jako kurs masowy, cena byłaby z pewnością niższa.

          • Maciej Lewandowski

            Uwielbiam te wszystkie dyplomatyczne odpowiedzi w stylu: “Pana uwagi były dla nas niezmiernie cenne” 😉
            Żadna “troska”, ot, komentarz. Pisałem o kursach wideo, ponieważ tak odebrałem aktualną ofertę na stronie i FB. Jeżeli kurs o którym mowa w tekście miał inną formę, to oczywiście inna sprawa, przy tak szerokim zakresie – wtedy OK, cena jest akceptowalna a nawet za niska.
            Natomiast argument, że ktoś były w stanie zapłacić więcej… 🙂
            To tylko niestety gadanie. Coś w stylu “ile bym dała, żeby mieć taką bluzkę”. No ile byś dała? Chcesz – to daj, cena bluzki jest wypisana obok.
            Tak samo tu – skoro ktoś, gdyby wiedział, byłby gotów zapłacić więcej. Tak? To proszę zaproponować dobrowolną dopłatę. Ciekawe, ile osób dopłaci.
            Natomiast patrząc na propozycję kursu (tę, którą widzę teraz) wygląda to właśnie jak masowy produkt, który w takiej formie kosztuje od 45 do w porywach 120 zł.
            I stąd mój komentarz.

          • Taką mam ofertę, na tyle wyceniam wiedzę, którą przekazuję. Wliczam czas, który poświęcam na przygotowanie, późniejszą interakcję w grupie i indywidualne konsultacje, które stanowią część kursu. I nie widzę powodów, dla których miałabym wyceniać się niżej 🙂

          • Maciej Lewandowski

            Czytajmy swoje wypowiedzi. Przecież napisałem, czego i dlaczego dotyczył mój komentarz 🙂

Zapisz się!

Chcę być informowany/a o zbliżających się wydarzeniach organizowanych przez Kingę Kasperek

FreshMail.pl