– Panie, za ile ta książka?

– Jest coś o ciężarówkach?

– Ma pan coś po niemiecku?

– A coś Tokarczuk, jest jakaś książka Tokarczuk?

Polacy ponoć książek nie czytają, a na pewno nie kupują. Katowice zaś nie kojarzą się ani z kulturą, ani z książkową potęgą. Kiermasz Bukinistów Śląskich rozprawia się z tymi stereotypami bardzo skutecznie.

Jest wtorek, koło godziny 12:00. Wydawałoby się, że mało atrakcyjna godzina dla sprzedawców książek. Jednak na ulicy Stawowej w Katowicach, przy stoiskach antykwariuszy, panuje niezłe zamieszanie. Co chwilę ktoś podchodzi do wystawionych stosów książek, które są oglądane, sprzedawane, aż sypią się kremowe okładki. Katowicom brakowało takiego miejsca – gdzie można kupić używaną książkę w dobrej cenie, porozmawiać z bukinistami i poszukać ulubionych autorów. Tym bardziej cieszę się z inicjatywy śląskich antykwariuszy. Postanowiłam popytać o Kiermasz Bukinistów jednego z wystawców, a zarazem mojego znajomego i blogera książkowego – Janka Oko. Zapraszam do poczytania krótkiego wywiadu, gdzie rozmawiamy o Kiermaszu, życiu antykwariusza, cenach książek i nietypowej monetyzacji bloga.

Ale im Mrożek dłużej nie będzie żył, tym cena będzie wyższa

Wywiad z Jankiem Oko

Kinga: Od kiedy masz swoje księgarskie stoisko na ulicy Stawowej? I kiedy zaczął się Kiermasz Bukinistów?

Janek Oko: Sprzedaję książki od pierwszego października, ale Kiermasz Bukinistów działa od maja. Organizuje go Łukasz Suszek – właściciel antykwariatu Sofa. Chociaż sami bukiniści mają dłuższą historię w Katowicach – wcześniej używane książki można było kupić na starym dworcu kolejowym lub przed (nieistniejącym już) Supersamem.

K: Duży macie ruch?

J.O.: Zależy, jak jest ładna pogoda – jak dzisiaj – ruch jest duży. Cały czas ktoś podchodzi i dopytuje o tytuły.

K.: A z jakimi reakcjami mieszkańców się spotkaliście?

J.O.: Cieszą się, podchodzą i gratulują pomysłu. Dzięki bukinistom ożywia się również ulica Stawowa. Mamy też kilkaset podpisów poparcia, aby zorganizować tu stały, całoroczny kiermasz.

K.: Myślisz, że Kiermasz Bukinistów przyjmie się na dłużej?

J.O.: Myślę, że tak. Lwów ma, Madryt ma, Paryż ma. W Katowicach też zawsze byli bukiniści.

K.: Kim są wasi klienci?

J.O.: Trudno powiedzieć. To nie jest tak, że są to np. tylko osoby starsze lub studenci. Literatura popularna, wiadomo, cieszy się większym wzięciem. Jednak zainteresowaniem cieszą się również książki historyczne, literatura piękna oraz eseje filozoficzne.

K.: Skąd więc takie zainteresowanie książką używaną?

J.O.: Bo jest tańsza. Ale też nie każdy tytuł jest wznawiany. To też jest problem rynku książki – książka stała się towarem szybko rotującym. Nowy tytuł musi się sprzedać do pół roku, a potem jest wycofywany.

K.: Mógłbyś opowiedzieć jeszcze o swoim pomyśle na antykwariat internetowy?

J.O.: W listopadzie otwieram swój antykwariat stacjonarny na ulicy Kościuszki 47/4 (wejście od ulicy Rymera). Jednak planuję też antykwariat internetowy. Co prawda działa już kilka takich w sieci, ale w moim wypadku jest on kontynuacją bloga o książkach, który prowadzę. Mam wizję sklepu, gdzie będziemy polecać dobre książki. Miejsca, gdzie czytelnik będzie mógł odkryć nowe, wartościowe pozycje. Czasem w używanej książce jest tak, że książka sprzed 30 lat jest nie wznawiana, a jest genialna i świetnie się ją czyta. A kosztuje o wiele mniej, niż nowość w księgarni.

K.: Czym się różni antykwariat w sieci, stacjonarny i taki jak na Stawowej?

J.O.: Inni są odbiorcy. Najgorzej sprzedaje się książka w sieci, ponieważ niemożliwy jest kontakt z klientem. Ludzie często potrzebują polecenia, a w sieci trudno to zrobić – stąd pomysł połączenia bloga z antykwariatem.

K.: Skąd antykwariusze skupują książki?

J.O.: Przeróżnie. Albo outlet książkowy albo skupy od osób, które pozbywają się książek.

K.: Zawsze mnie zastanawiało jak antykwariusze wyceniają książki… Skąd wiesz czy dana książka warta jest 10, 20 lub 30 złotych?

J.O.: Podstawą wyceny są tytuły, których ludzie szukają. Im bardziej poszukiwana i niedostępna – tym droższa. Poza tym ważny jest jej stan i wydanie. Np. wydanie kolekcjonerskie podnosi wartość. Są też serie, które obniżają cenę danej książki. Seria „Koliber” (Wydawnictwo „Książka i Wiedza”) traktowana jest jako literatura gorszej jakości. Pewnie dlatego, że kartki się rozklejają, chociaż wydane są w tej serii same dobre teksty.

K.: Mam „Tango z samym sobą” Sławomira Mrożka, przez Mrożka podpisane. Chciałabym ten egzemplarz, hipotetycznie, sprzedać. Ile byś mi za niego dał?

J.O.: Wszystko zależy od indywidualnej wyceny – takie książki wyceniane są jako pojedyncza sztuka ze względu na autograf.

K.: A zapłaciłaby za to czynsz za mieszkanie (w Bytomiu)? 🙂

J.O.: Raczej nie. Ale im Mrożek dłużej nie będzie żył, tym cena będzie wyższa.

 

 

W Kiermaszu Bunikinistów Śląskich podoba mi się kilka rzeczy:

  • dobrze, że znów antykwariusze wrócili na katowickie place i ulice;
  • mały tłum ludzi szukających książek dla siebie jest bardzo podnoszący na duchu (w obliczu tych wszystkich statystyk o końcu książki);
  • super, że antykwariusze zamiast siedzieć w pomieszczeniach, organizują się i wychodzą na ulicę;
  • widać, że całe przedsięwzięcie robione jest przez pasjonatów.

Jeśli macie ochotę odwiedzić bukinistów, możecie ich spotkać codziennie na Stawowej, aż do zmroku. Będą tam jeszcze do listopada.

Zapisz się!

Chcę być informowany/a o zbliżających się wydarzeniach organizowanych przez Kingę Kasperek

FreshMail.pl