Jak wydać tłumaczoną książkę? #jakwydacksiazke

Tłumaczenie książki jest sprawą pozornie oczywistą. Mamy zagranicznego autora, który wydał tekst i mamy polskie wydawnictwo, które je tłumaczy. Proste. Jednak sztuka tłumaczenia nie należy do łatwych, o czym przekonałam się zarówno w trakcie lektury wywiadów z tłumaczami, jak i paneli dyskusyjnych czy rozmów z osobami zajmującymi się przekładem. Nie zapomnę, gdy w trakcie Kongresu Lemologicznego hiszpańscy tłumacze Stanisława Lema uświadomili mi, że neologizmy mogą być gigantycznym wyzwaniem. Spróbujcie zresztą przetłumaczyć dowolny fragment obcojęzycznego tekstu, który czytacie. Założę się, że w większości wypadków – zamiast pięknych zdań – wyjdą wam nieoszlifowane potworki. Chyba, że bliska jest Wam sztuka tłumaczenia.

Przyznam, że o tłumaczeniach nie wiem wiele i sama nie zajmuję się przekładem. Podziwiam za to każdego, kto próbuje swoich sił w tej trudnej pracy. Zachowanie sensu, rytmu zdania, stylu… Niektóre tłumaczenia ocierają się o poezję, inne o kicz. Zresztą, wystarczy przypomnieć trzy obozy tłumaczeń J.R.R. Tolkiena, podzielone na fanów Marii Skibniewskiej, Jerzego Łozińskiego oraz Marii i Cezarego Frąc… Dlaczego więc zdecydowałam się pisać o tłumaczeniu?

W ciągu ostatnich miesięcy dostałam kilka przemiłych maili z zapytaniami od początkujących tłumaczy. Wszystkie sprowadzały się w zasadzie do jednego: jak wydać książkę, którą przetłumaczyłem? Znając system pracy kilku wydawnictw, chciałam podzielić się swoimi wskazówkami – może dla niektórych z Was, myślących o wydaniu swojego tłumaczenia, okażą się przydatne. Poprosiłam również doświadczonych tłumaczy i wydawcę o komentarz – znajdziecie je poniżej. Zainteresowanych problemem odsyłam do świetnych tekstów – wywiad z Mateuszem Kopaczem i seria rozmów z tłumaczami w “Dwutygodniku”.

 

W tym wypadku będę pisać o sytuacji, gdy znaleźliście książkę, która jeszcze nie została wydana w Polsce. Bardzo chcecie ją przetłumaczyć i przekonać polskiego wydawcę, że książka powinna ukazać się właśnie u niego.

Jak wydać tłumaczoną książkę?

1. Upewnij się, że prawa do tłumaczenia są wciąż wolne. Sprawdź, czy aby na pewno książka nie została wcześniej wydana w Polsce. Pomocne byłoby przeszukanie katalogów Biblioteki Narodowej (jeśli książce został nadany numer ISBN, egzemplarz powinien znaleźć się w jej zbiorach). Zawsze możesz też wpisać nazwisko autora w wyszukiwarkę – jeśli pojawi się ślad po książce, prawdopodobnie już została opublikowana i możliwe, że wydawca ma jeszcze do niej prawa. Możliwe również, że wydawca zakupił prawa do książki kilka lat temu i przygotowuje się do jej wydania (a informacji nie podał do wiadomości publicznej). W takiej sytuacji jedynym rozsądnym rozwiązaniem byłoby sprawdzenie u wydawcy/agenta reprezentującego autora w jego kraju zamieszkania, czy prawa do książki są w Polsce wolne. Opcją jest też podpytanie o to polskich agencji (taki jak Graal, Booklab i inne). Jednak całkiem możliwe, że mimo najlepszych chęci nie uzyskasz dostępu do takich informacji. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, żeby zrobić dobry reserch.

2. Znajdź wydawcę. Z Twoich poszukiwań wynika, że nikt w Polsce książki nie wydał i prawdopodobnie prawa do niej są wolne. Uważasz, że książka zasługuje na publikację i chciałbyś być elementem tego procesu – jako tłumacz. W tym momencie zrób listę wydawców, którzy wydają książki podobne do tej, która Cię interesuje. Gatunek, tematy, wrażliwość estetyczna. Nie skupiaj się wyłącznie na dużych wydawnictwach, warto też napisać do mniejszych. Znowu czekają Cię długie godziny w księgarni, bibliotece lub przed ekranem komputera, ale będzie warto. Lepiej wysłać propozycję do kilku wyselekcjonowanych wydawnictw, niż do 100 przypadkowych.

3. Zainteresuj wydawcę książką. Zanim wyślesz maila, pamiętaj, że wydawca ma swoje plany. Być może wie już o książce, którą chcesz mu zaproponować (i nie jest zainteresowany), może nie wie, ale woli samodzielnie dobierać tytuły do planu wydawniczego. Musisz go przekonać. Napisz krótko, ale treściwie, dlaczego wydanie tej książki jest według Ciebie dobrym pomysłem. Załącz wszystkie informacje, które będą przemawiały na jej korzyść. Czy pojawiała się na listach bestsellerów, kim jest autor, czy cieszyła się zainteresowaniem w innych krajach, czy jest popularna na portalach książkowych, jak oceniają ją inni, czy poruszany przez nią temat jest aktualny… Stajesz się adwokatem książki i autora, dobrze przemyśl więc strategię.

4. Załącz niezbędne informacje. Próbkę tekstu, Twoją biografię, CV lub portfolio. Im więcej napiszesz o sobie, swoich wcześniejszych dokonaniach, tym wiarygodniejszy staniesz się w oczach wydawcy.

5. Nie zrażaj się. Nikt nie był zainteresowany? Głowa do góry. Skoro udało Ci się nawiązać kontakt z wydawcą, może zaproponujesz mu swoje usługi translatorskie? Zawsze możesz wysłać propozycję również do innych wydawnictw (spoza pierwotnej listy), albo… spróbować wydać książkę samodzielnie. Wtedy kluczowe będzie pozyskanie praw do wydania książki w Polsce. Ale o tym może w innym wpisie.

 

Komentarze wydawców i tłumaczy

Sonia Draga, wydawca i redaktor naczelna w Wydawnictwie Sonia Draga: “Nierzadko zdarza się, że otrzymujemy propozycję tłumaczy, którzy chcą nas zainteresować książką i docelowo ją przetłumaczyć. Bardzo często okazuje się jednak, że prawa do książki już zostały sprzedane, a tłumacz nie zweryfikował tej informacji. Tłumacze nie potrafią również zainteresować wydawcy książką. Sam fakt, że im się spodobała, nie wystarczy, by wydawca chciał ją wydać. Należy zrobić głęboki research, sprawdzić, w ilu krajach się ukazała, czy dotarła na listy bestsellerów, jak ocenia książkę prasa. Zainteresować wydawcę daną pozycją można również dzięki wsparciu instytutów reprezentujących kulturę danego kraju. Podsumowując, jeżeli tłumacz zrealizuje wszystkie wymienione działania punkt po punkcie, istnieje szansa, że wydawca zainteresuje się jego propozycją”.

Katarzyna Drenda, tłumaczka literatury pięknej: “Warto kontaktować się przez różne portale z autorem tekstu (i tak, tutaj chodzi o bardziej specyficzne, jak np. w przypadku tekstów naukowych academia.edu, ale też Facebook, Twitter itd.), bo to może okazać się bardzo przydatne w kwestii praw do książki. Chociaż prawdopodobieństwo zbicia fortuny na tłumaczeniu literatury, szczególnie mniej popularnych gatunków, jest raczej bliskie zeru”.

Wojciech Gunia, pisarz (autor “Nie ma wędrowca”) i tłumacz literatury pięknej: “Moja przygoda – bo trudno to nazwać inaczej niż przygodą – z tłumaczeniem wzięła się w pewnym sensie z konieczności. Otóż, pewnego pisarza, którego darzę wyjątkową atencją, prawie w ogóle nie publikowano po polsku. Jakieś jedno opowiadanie pod koniec lat 90-tych, poza tym – cisza. Ponieważ mam niespełnione skłonności pedagogiczne, zacząłem przekładać pojedyncze utwory Ligottiego i wrzucać te tłumaczenia do internetu. Nie miałem z początku ambicji, by walczyć o wydanie tych przekładów, chodziło mi jedynie o jakiekolwiek wprowadzenie tego pisarza do świadomości czytelników literatury grozy w Polsce. Szansa na publikację pojawiła się lata później, gdy okazało się, że jest w Polsce kilku podobnych mi zapaleńców. Poprawialiśmy swoje tłumaczenia, odbieraliśmy z pokorą z początku dość miażdżące uwagi redaktorów, których udało się jakkolwiek zainteresować tematem… i tak powoli, w trakcie procesu rozciągniętego na kilka lat, tłumaczenia te doczekały się wreszcie formy książkowej. Misja została zrealizowana, ale upodobanie pozostało. Więc teraz od czasu do czasu tłumaczę inne teksty, czasami innych autorów, pracując nad przekładem kolejnej książki Ligottiego”.

 

Jakie są Wasze doświadczenia z tłumaczeniami?