"Jak oni pracują? Rozmowy z polskimi twórcami" - recenzja

Od momentu, kiedy zostałam freelancerem, fascynuje mnie problem zarządzania swoim czasem. Właściwie w każdym miesiącu testuję nowe rozwiązania i szukam tego idealnego. Łapczywie czytam artykuły poświęcone efektywności, słucham podcastów innych freelancerów i staram się znaleźć złoty środek. A gdyby tak podejrzeć artystów i dowiedzieć się, jak wygląda ich rytm pracy? (uwaga, we wpisie się wyjątkowo uzewnętrzniam - na obrazku wyróżniającym możecie zobaczyć moje miejsce pracy; piszę też trochę o swoim rytmie)

W tym ostatnim pomogła mi książka Agaty Napiórskiej. Sama pisze, że impulsem do przygotowania serii wywiadów z artystami były zmiany w jej życiu. Zaczęła pracować na własny rachunek i zderzyła się z problemami typowymi dla każdego początkującego freelancera. Jak i kiedy pracować najefektywniej, jeśli nie mamy nad sobą szefa i sztywnych reguł? Napiórska, szukając odpowiedzi, przepytała prawie 50 twórców: pisarzy, grafików, malarzy, reżyserów, naukowców i innych. Zasady były proste: każdy opowiada o swoim rytmie pracy, wywiady odbywają się i drogą mailową, i przez Skype’a, i twarzą w twarz. Rozmowy są żywe, świetnie przeprowadzone, a książkę czyta się niemalże jak powieść. Z wypiekami na twarzy.

Szerokie spektrum rozmówców sprawia, że na pewno w gronie znajdziemy naszych ulubieńców. Ja oczywiście z silnymi emocjami czytałam wypowiedzi naukowców i pisarzy (Sapkowski pracuje jak urzędnik, Iwasiów intensywnie łączy pracę naukową i pisanie, a Bonda wyłącza się na kilka miesięcy z życia, gdy pracuje nad nową książką), ale także inne rozmowy były dla mnie inspirujące. Okazuje się, że każdy z twórców zmaga się z podobnymi problemami: próbuje ustalić dogodny dla siebie rytm pracy, pogodzić pracę twórczą (często w domu) z życiem rodzinnym albo pracą zawodową i prowadzić w miarę normalne życie.

W „Jak oni pracują” nie znajdziecie opowieści o szalonych artystach, którzy tworzą wraz z podmuchem weny. Nie, wszyscy pracują ciężko i regularnie, a z ich wyznań można spisać przynajmniej kilka stron rad, które spokojnie da się wykorzystać w codziennym życiu. I chociaż każdy z twórców ma swój rytm i przyzwyczajenia, podpatrywanie innych może być (w tym wypadku) bardzo inspirujące. Ja pozbyłam się kilku kompleksów. Zawsze wydawało mi się, że napisanie w ciągu dnia jednej lub dwóch stron doktoratu to mało. I pewnie, Lew-Starowicz pisze 10 stron tekstu naukowego każdego dnia, ale dla innych te 2 strony to już bardzo dużo. Niektórzy pracują jak szaleni po nocach, inni szczerze przyznają, że muszą się wyspać. Doceniłam więc moje małe dziwactwa i mój rytm: pobudkę o 7, pracę na doktoratem do 14, długi spacer z psem i popołudniową pracę do wczesnego wieczora (kiedy zwykle czytam teksty naukowe, piszę, robię redakcję lub zajmuję się zleceniami). Zrozumiałam też, że wolny weekend to nie grzech, nawet wtedy, gdy w ciągu tygodnia robi się to, co się kocha. O dziwo, najbardziej wartościowy był dla mnie wywiad z Michałem Rusinkiem, który sprawnie łączy pracę naukowca, tłumacza i pisarza. Który nie lubi zajmować się jednym projektem na raz. I gdy przeczytałam to wyznanie, poczułam ulgę. W ankiecie, jaką przeprowadzałam na blogu, padło pytanie jak łączę pracę naukową z pracą na rynku książki. Zwykle dzielę czas tak, aby w ciągu dnia robić kilka rzeczy. Mam więc czas na naukę i czas na działanie. Po prostu nie potrafię inaczej i przełączanie się pomiędzy kilkoma rejestrami (właśnie skończyłam pisać krytyczny rozdział o self-publishingu w ramach doktoratu, a potem piszę bardzo pozytywny post na prowadzonym przeze mnie fanpage’u serwisu self-publishingowego) nigdy nie sprawiało mi problemu, wręcz przynosiło ulgę. Potrafię i lubię spoglądać na problem z kilku stron na raz oraz wykorzystywać wiedzę w praktyce. Gdybym miała dokonać wyboru pomiędzy pracą naukową a inni projektami, które mnie zajmują, pewnie bym nie umiała. I pocieszające, że inni też nie wybierają, odnosząc przy tym sukces.

Trudno zrecenzować mi sensownie „Jak oni pracują”, bo stanowi zbiór bardzo różnych i niezależnych wywiadów. Jednak bardzo Wam tę książkę polecam. Lekki język, świetne i wnikliwe pytania Napiórskiej, rzetelne odpowiedzi twórców i mnóstwo anegdot (teraz, czytając teksty Hartmana, zawsze będę go sobie wyobrażała leżącego na tapczanie). Z pewnością przydatna publikacja dla wszystkich, którzy pracują twórczo, są zaangażowani w projekty po godzinach lub są ciekawi, jak pracują ich ulubieni artyści.

Więcej informacji o książce:

“Jak oni pracują? Rozmowy z polskimi twórcami”. Red. Agata Napiórska. WAB 2017.

  • Czytałem we Wyborczej fragment tej książki (o Jerzym Pilchu). Bardzo mi się spodobała.

    “W „Jak oni pracują” nie znajdziecie opowieści o szalonych artystach, którzy tworzą wraz z podmuchem weny. Nie, wszyscy pracują ciężko i regularnie, a z ich wyznań można spisać przynajmniej kilka stron rad, które spokojnie da się wykorzystać w codziennym życiu.”

    Święte słowa: ciężko i regularnie. Nie ma dróg na skróty.
    [pisze to gość, który wstał dziś o 3.30 rano, żeby machnąć kolejny wpis na bloga 😉

    • Zawsze szanowałam “skowronki”, ja tak wcześniej nie jestem w stanie sensownie myśleć 🙂 Mi, poza wspomnianym wywiadem z Rusinkiem, spodobał się wywiad z Sapkowskim. Autor, który stworzył tak fascynującą krainę i bohaterów, wstaje rano i pisze w określonych godzinach. Jak widać, nuda i regularność sprzyja twórczości 🙂

  • Przypomniał mi się taki cytat w kontekście tego, co piszesz: “Inspiracja jest dla amatorów, pozostali z nas po prostu muszą przychodzić codziennie do pracy” – Chuck Close. Cytat pochodzi z książki: “Zarządzanie codziennością. Zaplanuj dzień skoncentruj się i wyostrz swój twórczy umysł”. Jeśli jeszcze nie czytałaś – bardzo polecam! 🙂 Znajdziesz w niej dużo wskazówek od ludzi pracujących w kreatywnych zawodach. Ja do niej często wracam 🙂

    • Dziękuję Ci za polecenie, sięgną z pewnością! 🙂

  • Jest na mojej liście “do przeczytania”.
    P.S. Agata nazywa się Napiórska.

    • Polecam mocno! I dziękuje za czujność, coś się wydarzyło w trakcie korekty 🙂