Zawsze myślałam, że gimnazjaliści nie czytają. A jak czytają, to pewnie e-booki i wolą taką formę od książki papierowej. Nie mogłam być w większym błędzie.

Znowu miałam okazję odwiedzić stare mury swojej szkoły średniej. A właściwie mury przylegające – Gimnazjum nr 7 w Chorzowie Batorym, będącego częścią Akademickiego Zespołu Szkół Ogólnokształcących nr 2 w Chorzowie. W zeszły czwartek przeprowadziłam dla gimnazjalistów krótkie warsztaty o książce elektronicznej.

Zdziwiłam się, że czytają. I że o wiele bardziej wolą książki papierowe od e-booków. I to nie dlatego, że e-booki są skomplikowane w obsłudze. Nie, te pokolenie wymiata z technologią. Byłam przekonana, że usłyszę: książki są nudne, papier bez sensu, szybciej można ściągnąć e-booka. A jednak widać wciąż żywy mit książki. Wraz z jej wąchaniem, czytaniem w romantycznej scenerii i zastanawianiem się, kto czytał ją przed nami.  Zastanawiam się skąd takie podejście. Pewnie dużo w tym pracy polonistów i rodziny, ale wydaje mi się, że to również sposób na bunt. Przeciwko mainstreamowi i technologii. Argumenty za książką papierową były bardzo rzeczowe i sensowne, właściwie trudno było się z nimi nie zgodzić. Na czytniku nie podpisze nam się ulubiony autor, może nam się rozładować i jest sterylny. Nie niesie ze sobą żadnej historii, nie jest przedmiotem sentymentalnym. Jak wcześniejsze argumenty były mi znane, nigdy nie myślałam o książkach jako o pamiątkach. Po prostu nigdy nie używałam ich w tym celu, ale faktycznie, skoro młode pokolenie zwraca na to uwagę, problem jest istotny. Producenci czytników, widzę wyzwanie przed wami.

Poza tym, zafascynowała mnie przenikliwość z jaką wyrażali swoje zdanie na temat piractwa i zmian technologicznych. Często gimnazjalistów traktuje się jak dzieciaki, gimbazę piszącą słabe komentarze pod filmikami na Youtube, nie zwracając uwagi na świeże i krytyczne poglądy, jakie mają. To były jedne z przyjemniejszych warsztatów, jakie przeprowadziłam!