Długo zbierałam się, zanim zaczęłam pisać ten tekst. Brzydzi mnie tabloidowe szukanie afer i tani, blogowy buzz. Jednak pomyślałam, że skoro temat pisarzy na moim blogu wraca, jak tutu i tu, a ja zabieram się za recenzję “Cudu” Karpowicza, zmilczenie też nie zdawało mi się rozwiązaniem. Więc kilka słów o aferze. O jakiej aferze – ktoś zapyta? Gdyby Was jakimś cudem ominęło – otwórzcie dowolny portal z wiadomościami (może być Natematgazeta.pl lub nawet Pudelek) i rzućcie okiem. Szczegóły nie są tu potrzebne. Ważne, że ktoś komuś nie oddał, ktoś kogoś molestował, a w tle Nike i literatura.

No właśnie, literatura. Na tym chciałabym się zatrzymać. Smuci mnie ta sytuacja, bo Kinga Dunin jest dla mnie przede wszystkim świetną krytyczką literatury (piszącą w swoim głośnym tekście o Dominującym Dyskursie Medialnym, nomen omen, skupiając się na problemie nie-obecności pisarzy w mediach), a Ignacy Karpowicz pisarzem, którego z każdym przeczytanym tytułem coraz bardziej cenię. Jednak upublicznienie w mediach społecznościowych sprawy z długiem i późniejsze oświadczenie Karpowicza (publikowane w mediach) wywołało tabloidową reakcję, która chyba przyćmiła ich wcześniejsze dokonania. Jasne, można obserwować zabawy z mediami w wykonaniu Witkowskiego, można kibicować Twardochowi i klikać “lubię to” pod kontrowersyjnymi statusami, ale czym innym jest sytuacja, gdy pisarz i krytyczka zaczynają wojnę na intymne oskarżenia na Pudelku. Obydwoje tworzą dla wąskiego kręgu – czytających i lubiących literaturę artystyczną. Ta wojna żadnemu z nich nie przysporzy popularności, a jedynie utwierdzi Kowalskich w przekonaniu, że z tymi literatami coś nie teges, więc zamiast książki lepiej wybrać telewizyjne show. Przynajmniej jest łatwostrawne. Nike? Aaa, to ta nagroda, co ten pisarz wtedy z tą krytyczką, a jego chłopak mu załatwił nominację. Panie, wszystko w tym kraju ino za kasę i po znajomości.

Serio, nie o takiej obecności literatury w przestrzeni publicznej marzyłam. Nie takich rozmów (gwałciła/nie gwałciła, oddał/nie oddał) się spodziewałam. Sytuacja pokazała, że tak, literaci mogą zaistnieć w mediach tylko wtedy, gdy zniżą się do poziomu Trybsona. I że szeroko rozumianym odbiorcom tabloidów niesamowitą radochę sprawia, gdy tych “lepszych”, “kulturalnych” sprowadzi się do poziomu Kim Kardashian i jej sekstaśmy. Kompletnie nie chodzi mi już tu o bohaterów tej historii i oceny sytuacji. Tylko jakoś prozy Karpowicza, tekstów Dunin i nagrody Nike mi żal. Która będzie kojarzona teraz z aferami, aferkami i publicznym praniem brudów.

  • Pingback: "Cud" Ignacego Karpowicza | kinga kasperekkinga kasperek()

  • Anna

    Nie czytam Pudelków, Natemat i innych tego typu portali, a tej afery, praktycznie nawet bym nie zauważyła. Ktoś publicznie postanowił sobie uprać brudy, płytkie media nakręciły sprawę i “aferka” się kręci. Kto chce zajmować się plotkami, niech się zajmuje. Mole książkowe i inni fascynaci literatury pozostaną przy merytorycznych dyskusjach.

  • A ja tam się cieszę i z radością przypatruję historii, bo dyskusje na tematy merytoryczne bardzo szybko robią się nudne, a to jakby nie patrzeć powiew świeżości.

  • Kinga

    Nie no, ale poziom żenujący. W ogóle dyskusje na takim poziomie IMHO nie powinny mieć miejsca w przestrzeni publicznej.

Zapisz się!

Chcę być informowany/a o zbliżających się wydarzeniach organizowanych przez Kingę Kasperek

FreshMail.pl