Co dalej po napisaniu książki?

W ciągu tygodnia dostaję średnio kilka zapytań od przyszłych pisarzy, którzy właśnie skończyli pisać swój tekst i zastanawiają się co dalej. Jest to też jedno z ważniejszym zagadnień, które rozważamy w grupie na Facebooku „Jak wydać książkę?”. Jednak do tego wpisu zainspirował mnie warsztat, który przeprowadziłam w ramach kursu Edyty Niewińskiej „Twoja książka w dwa miesiące”, gdzie opowiadałam o różnych ścieżkach wydawniczych i rozmawiałam z autorkami. Zdaję sobie sprawę z wagi tego pytania – po postawieniu ostatniej kropki dopada ono każdego pisarza. Najgorszym wyborem jest zostawienie tekstu w przysłowiowej szufladzie. Czy w końcu nie piszemy dlatego, aby podzielić się historią lub swoim doświadczeniami z innymi?

Gdy postawicie ostatnią kropkę i pierwszy entuzjazm opadnie, okaże się, że stoicie przed kolejnym wyzwaniem – co dalej z napisaną książką? Zanim wpadniecie w panikę i zaczniecie wysyłać propozycję do wszystkich wydawnictw w Polsce, mam dla Was garść sprawdzonych rad, które pozwolą Wam nieco uporządkować myśli i wspomogą Wasze działania.

 

Sprawdź, co o Twojej książce sądzą inni

Może dla wielu z Was to będzie zaskakujące, ale warto zacząć od… recenzji. Recenzja zwykle kojarzy nam się z zwieńczeniem naszych działań. Książka wydana, dumnie pręży się w księgarniach, spływają do nas pierwsze recenzje zachwyconych czytelników i podnoszące na duchu opinie czytelników. Jednak tekst warto zrecenzować zaraz po jego napisaniu. Różnica polega na tym, że dajemy tekst do oceny wyselekcjonowanemu gronu odbiorców. Zapewne już wiesz, że dziś ze świecą można szukać książek „dla każdego”. Czytelnicy są mocno podzieleni i chociażby wśród swoich najbliższych znajdziesz fanów szwedzkich kryminałów, historycznych powieści obyczajowych lub poradników poświęconych zdrowemu odżywianiu. I w związku z tym Twoja książka powinna być adresowana do jak najściślej określonej grupy docelowej. Trudno jednak samodzielnie określić kim będzie ten idealny czytelnik, dlatego właśnie warto przekazać swoją książkę do recenzji. Możliwości jest kilka. Jeśli już masz chociaż mgliste przeczucie kim ten odbiorca jest, poproś o recenzję fanów danego gatunku lub konwencji (np. wspominaną czytelniczkę powieści obyczajowych). To nie musi być ekspert, osoba z tytułem naukowym lub ktoś wewnątrz rynku książki. Wystarczy, że zapytasz potencjalnych czytelników o zdanie.

Ważne – zadaj recenzentom serię pytań. Bo przecież nie zależy Ci na tak ogólnikowej recenzji jak: fajna książka, podobała mi się. Dowiedz się:

  • czy książka i wszystkie jej fragmenty były w pełni zrozumiałe?
  • czy warstwa językowa wymaga poprawek?
  • czy wszystkie informacje były niezbędne? Czy któreś fragmenty wymagają poszerzenia/skrócenia (poradnik)?
  • czy czytelnik mógł łatwo utożsamić się z głównym bohaterem i wczuć w jego sytuację (powieść)?
  • czy Twoja książka jest świeżą propozycją na rynku książki?
  • do jakich innych książek jest podobna?
  • czy należy coś w książce zmienić/poprawić?

Gdy pozbierasz opinię od 3-4 czytelników, będziesz już wiedzieć, czy Twoja książka wymaga gruntownej redakcji, czy dobrze określiłeś grupę docelową i czy tekst jest gotowy do dalszej pracy. Dobrym pomysłem jest również przekazanie książki do redakcji specjalistom – literaturoznawcom, krytykom literackim lub komuś, kto poznać warsztat od podszewki. W takim wypadku recenzja zwykle bywa płatna, ale w zamian otrzymujesz profesjonalną i obiektywną opinię. Więcej o moich recenzjach dla autorów przeczytasz tutaj.

 

Znajdź zaginione przecinki

W tekście „Dlaczego wydawnictwo odrzuciło mój tekst?” piszę o najczęstszych powodach odmownej odpowiedzi. Wśród nich znajdują się błędy językowe. Każdy tekst, zaraz po napisaniu, wymaga redakcji i jest to sprawa normalna. Niektóre jednak potrzebują redakcji nieco bardziej. I w tym momencie warto zdecydować się na redakcję przed wydaniem książki. Możesz ją potraktować jako inwestycję – jeśli Twój tekst będzie poprawny, jasny i przyjemny w lekturze, wzrasta prawdopodobieństwo jego wydania. I późniejszego honorarium. Redaktor wytropi wszystkie nieścisłości, zbędne wątki i pomoże rozwinąć te niejasne.

Rolą redaktora jest nie tylko wygładzenie tekstu pod względem językowych, ale i poprawa stylu oraz znalezienie wszystkich nieścisłości.

W zalewie propozycji wydawniczych, z którym boryka się większość wydawnictw, warto, aby Twoja książka się wyróżniała. Dlatego dobrze przygotowany tekst jest tak istotny. Więcej o redakcji pisałam tutaj, tutaj. Warto redakcję zlecić osobie z doświadczeniem, która ma podobną wrażliwość do Twojej i pomoże dopracować Twój tekst. Wspomnę jeszcze, że redaktorzy często mają zaplanowane kalendarze na kilka miesięcy do przodu – dlatego dobrym pomysłem jest szukanie redaktora tuż po skończeniu pracy nad książką (oczywiście, jeśli Twój projekt będzie tego wymagał).

 

Jakim typem autora jesteś?

Gdy masz już pewność, że tekst jest zrozumiały, a lektura przyszłego czytelnika będzie wartka, czas na podjęcie kolejnych kroków. Dziś książkę można wydać na wiele sposobów: zaczynając od tradycyjnego wydawnictwa, self-publishingu i współfinansowania. Dziś odłożę jednak tłumaczenia na bok i postawię kwestię inaczej. Autora wydającego swoje książki samodzielnie od tego, który współpracuje z wydawnictwem różni coś więcej, niż wysokość honorarium (zdobywanego wraz z sprzedażą każdego egzemplarza) i decyzyjność związana z procesem wydawniczym.

Zanim podejmiesz decyzję: self-publishing vs wydawnictwo, zastanów się co jest Ci bliższe: promowanie swojej twórczości czy przekazywanie tego zadania innym?

Są autorzy, którzy wolą swoją pracę zakończyć na pisaniu i znalezieniu wydawnictwa. Ale i są tacy, których proces wydawania, promocji i sprzedaży bardzo kręci. Dlatego dla pierwszych dobrym rozwiązaniem jest współpraca z wydawnictwem, a dla drugich self-publishing. Chcę dziś powiedzieć, że jeśli zapomnimy na chwilę o zarobku i decyzyjności, okaże się, że wybór pomiędzy niezależnym wydawaniem a tradycyjnym może sprowadzać się do nas samych i cech naszego charakteru. Ci przedsiębiorczy, mocniej zorientowani na promocję poczują się jak ryba w wodzie, gdy będą mieli za zadanie opanowanie procesu wydawniczego. A tym skupionym wyłącznie na pisaniu wydawnictwo zapewni pożądane warunki.

Ewa Roszak, w swojej samodzielnie wydanej książce „Drogowskazy” (którą redagowałam!), pisze o naszej gotowości do podejmowania ryzyka. Są osoby, które cenią bezpieczeństwo. Nie biorą kredytów, wybierają się na wakacje z biurem podróży i rozważają długo każdą decyzję. I dla tych osób być może lepszą opcją będzie wybranie wydawnictwa – nie ryzykujemy własnymi środkami, nie inwestujemy, nie musimy dbać o sprzedaż i promocję. Ale są i też ryzykanci. Kupują oni mieszkanie na kredyt, w podróż wybierają się z plecakiem i lubią nowe wyzwania. Dla takich osób samodzielne wydanie książki może być świetnym pomysłem, bo proces wydawniczy w końcu składa się z samych wyzwań. Dlatego warto zastanowić się nad słusznością takiego wyboru i w zgodzie z własnym sercem.

 

 

ZapiszZapisz

ZapiszZapisz

ZapiszZapisz

  • Cześć!

    Ostatnio coraz mocniej interesuje mnie temat „self-publishing vs wydawnictwo”. Wskoczył na miejsce wcześniej zajmowane przez „ebook vs książka tradycyjna”. Siłą rzeczy, prawie natychmiast google zaprowadził mnie na Twoją stronę – jesteś chyba w Polsce największą ekspertką od tego tematu. :-]

    Cały artykuł wydaje mi się bardzo zrównoważony i pomocny. Z wyjątkiem ostatniego akapitu, który nagle popada w pewne skrajności. Pomyślałem, że się do nich odniosę – jestem ciekawy Twojego bardziej pogłębionego zdania na te tematy.

    Otóż, w ostatnim akapicie widzę dwa jaskrawo zarysowane worki:
    -„Są osoby, które cenią bezpieczeństwo. Nie biorą kredytów, wybierają się na wakacje z biurem podróży i rozważają długo każdą decyzję” = nudne życie;
    -„Ale są i też ryzykanci. Kupują oni mieszkanie na kredyt, w podróż wybierają się z plecakiem i lubią nowe wyzwania.” – ciekawe, pełne emocji życie.

    Po pierwsze, brakuje mi tu drogi po środku. Można nie chcieć mieć kredytu, ale równocześnie zdecydować się na samodzielne wydanie książki po długim rozważeniu każdej opcji.

    Po drugie, ryzykant, który bierze kredyt na 30 lat raczej nie należy do najbardziej odpowiedzialnych osób na świecie. A wniosek z tekstu płynie taki, że to akurat on powinien zdecydować się na samodzielne wydanie książki. :-]

    Po trzecie, wydaje mi się, że gdzieś tu wkradło się podprogowe wartościowanie. Po przeczytaniu ostatniego akapitu nie miałem wątpliwości, iż ów ryzykant jest sto razy fajniejszym człowiekiem od tego, który jeździ na urlopy z biurem podróży. ;-]

    Dlaczego o tym piszę?* Wydaje mi się, że ostatni akapit jest pełny uproszczeń, których z kolei nie ma w reszcie tekstu. I rozumiem, że uproszczenia często są wręcz koniecznie. Ale nie wiem, czy ten tekst ich potrzebował. Temat, który poruszyłaś wydaje mi się świetnym materiałem na oddzielny tekst. Potencjalnie bardzo pomocny tekst. Ostatni akapit w aktualnej formie nie pomaga w podjęciu decyzji w temacie „self-publishing vs wydawnictwo”, a wręcz – jak mi się wydaje – może zepchnąć na trochę niewłaściwe tory myślowe.

    Bardzo mi się podobają Twoje teksty i z przyjemnością je czytam. Ot, pomyślałem, że się podzielę refleksją.

    *W innych artykułach zwracasz uwagę, jak ważna jest świadomość „dlaczego piszę”. Staram się tego trzymać i przed napisaniem tego komentarza też się zastanowiłem, jaki mam powód. :-]

    Pozdrawiam!

    • Dziękuję Ci za długi i wnikliwy komentarz. Takie lubię najbardziej 🙂 Skrótowość pewnie wynika z tego, że o różnicach mówiłam wielokrotnie – czy w trakcie wystąpień, czy na blogu (http://kingakasperek.pl/wydawnictwo-wydawanie-subsydiowane-czy-self-publishing-czesc-1/) czy nawet na live’ach na FB. I widzisz, całkowicie niecelowo uprościłam sprawę tutaj. Nie uważam, żeby self-publishing był świetną opcją zawsze, a wydawnictwo było złe (lub na odwrót). Najważniejsze jest dopasowanie ścieżki do osoby i konkretnego projektu. Drogą po środku mogą być małe wydawnictwa, gdzie autor ma wpływ na wiele rzeczy, ale wciąż nie musi samodzielnie inwestować ani prowadzić projektu. A jeśli chcesz wspólnie zastanowić się, co jest lepsze dla Ciebie – zapraszam na moją grupę na FB https://www.facebook.com/groups/742202339287095/. Mamy tam wiele ciekawych wątków rozważających za i przeciw 🙂

      • Dziękuję za zaproszenie do grupy. :-] Wczoraj chyba coś źle poklikałem, ponieważ nie odpowiedziałem na pytania, które były zadane w kwestionariuszu, a prośba o przyjęcie do grupy i tak została wysłana. W razie potrzeby mogę gdzieś uzupełnić te dane. :-]

        Widziałem już Twoje wystąpienie na TEDzie (super!) i live’a na FB (też super!), a teraz biorę się za kolejne teksty na stronie. Zgromadziłaś tu masę wartościowych porad. :-]

        • Bardzo Ci dziękuję <3 Taki był cel tego wszystkiego – korzystaj do woli 🙂

Zapisz się!

Chcę być informowany/a o zbliżających się wydarzeniach organizowanych przez Kingę Kasperek

FreshMail.pl