Nie cierpię poradników. Jestem wobec nich naprawdę mocno krytyczna, razi mnie ich schematyczność, ciągłe powtórzenia i traktowanie czytelnika jak idiotę, bo przecież wystarczy uwierzyć w siebie i wszystkie problemy się rozwiążą: ze zdrowiem, z agresywnym psem i zbyt swawolnym chłopakiem. Jedyny poradnik, który mi się kiedykolwiek przydał to “Mój kot i ja. Jak ułożyć stosunki z kotem” Briana Kilcommons i Sarah Wilson (Warszawa 2008). No i “Bloger”.

“Blogera” Tomka Tomczyka (Katowice 2012) znam na pamięć. Ba, czytałam go co najmniej 6 razy. Jak to redaktorce wypada. Były momenty, kiedy mi się “Bloger” (tekst, nie Tomek, żeby być precyzyjną) śnił. I na pewno wpłynął na moje życie zawodowe. Najlepsze jest to, że tworząc tego bloga (nie)świadomie korzystałam z zasad, spisanych przez Kominka. Bo po prostu ciągle o nim pamiętam.

blog

I tak jak nie potrafię być obiektywna wobec “Blogera”, taki sam mam problem z “Blogiem. Pisz, kreuj zarabiaj” (Warszawa 2013) – z drugą książką najlepiej zarabiającego, najpopularniejszego i najjaśniej nam panującego blogera. Nie będę więc obiektywna, chociaż jako dorywczy krytyk literacki i absolwent literaturoznawstwa powinnam na parę kwestii, chociaż dla spokoju sumienia, zwrócić uwagę.

Zacznijmy więc od wad, minusów? Chyba nie. Jedyne co jakoś mnie wytrąciło to powtórzenia. Bo Kominek lubi się powtórzyć, przywołać pewne dane parę razy, opisać tę samą rzecz innymi słowami w różnych miejscach książki. Ale chociaż “Blog” to (teoretycznie) poradnik (a na pewno nie podręcznik), to wydaje mi się, że nie chodzi tu o namolne miętolenie tych samych tez, w stylu jesteś sfycięscom. Kominek napisał książkę tak, jak mówi i pisze. Czyli dosadnie i wyraziście. Powtórzenia chyba wynikają z, hm, oralności* tej książki. I przez to jest przekonująca. Kompozycja przemyślana, ale wciąż jest dużo miejsca na luźną narrację. I świetnie, bo to mocna strona Tomczyka. Mamy więc 5 części, każda z nich mogłaby w zasadzie funkcjonować osobno. Można dowiedzieć się jak działa fenomen influencerów, jak zarabiać na blogu i jak agencję mogą się z blogerem dogadać. No i Flybook – czyli FAQ w wersji luźniejszej (ale i konkretnej).

kot i blog

Wychowany kot i “Blog”. Pojedynek gwiazd internetu.

Druga kwestia – dużo nawiązań do “Blogera”. Pewnie niektórzy pomarudzą, że minus i nie po to kupowali “Bloga”, żeby ciągle go autor odsyłał do “Blogera”. A cicho tam. Mnie to cieszy. Duma.

Sprawa trzecia – istotna. Kominek, hm, daje duży nacisk na postać autora. Po Barthesie i Foucault’cie nie jestem w stanie tego łyknąć. Ale rozumiem specyfikę – w wypadku bloga autor jest ważny, bo jego charyzma przyciąga czytelników. Tutaj dużo kręci się wokół autora, dlatego w “Blogu” duży nacisk został położony na mentalność blogera. Nie lubię wychowywania, ale trzeba się z tym zgodzić – bez charyzmy nie przyciągnie się do siebie tłumów. I bez talentu.

A talentem Tomka jest lekkie pióro. Chce się go czytać, wie kiedy rozśmieszyć, kiedy nakrzyczeć, kiedy spoważnieć. Jest tu dużo autora i jego ego. Można się z tym nie zgadzać, można wielbić. Ale poradniki Kominek pisać potrafi. Dobry kontent i mocny styl. Łyknęłam w wieczór. Nie wiem do ilu rad się kiedykolwiek zastosuję, bo jednak moje serce jest bardziej w bibliotece, niż w internecie. Ale kiedy nasza anonimowość w sieci bardziej przypomina żart, a dobra autopromocja to podstawa… To warto posłuchać kilku rad od kogoś, kto zna się na rzeczy. I wie, co mówi. Słyszałam, że dyskutować też można.

 

*Wstydź się!

Zapisz się!

Chcę być informowany/a o zbliżających się wydarzeniach organizowanych przez Kingę Kasperek

FreshMail.pl